Marzenia przycięte do możliwości, plany do okoliczności…

IMG_20160423_161132

„Człowiek cywilizuje i trzebi dzikość na planecie Ziemia.
To samo robi też we własnym wnętrzu:
marzenia przycina do możliwości,
plany do okoliczności,
pomysły do konwenansu”
(Wojciech Cejrowski)

Żyjemy mocno zakorzenieni w świecie, gdzie dorosłość i dojrzałość jest kojarzona z powagą, powściągliwością, dystansem, tzw. „zdrowym rozsądkiem”. Nie uśmiechniesz się do samego siebie, płynąc w tłumie z innymi ludźmi, bo jeszcze sobie ktoś coś o Tobie pomyśli - że dziwny, że nienormalny, że infantylny, że… groźny i lepiej się do niego nie zbliżać. Chorobliwy perfekcjonizm nie pozwala Ci wyjść ku większemu audytorium, powiedzieć, co powinno płynąć prosto z serca i z mózgu. Najpierw musisz wszystko ułożyć, dopracować, wyszlifować, a na koniec posypać brokatem, ewentualnie umieścić wisienkę na torcie.

„Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą,
Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką.”
(Adam Mickiewicz, „Dziady”)

Prostota mylona jest z prostactwem. Przebaczające serce i ręce skore do pomocy – z naiwnością. Otwartość i szczerość w mówieniu o uczuciach i ich okazywaniu – z dziecinnym infantylizmem. A żeby stać się… tfu! - zrobić się… dojrzałym, dorosłym, wystarczy wskoczyć w odpowiednio „poważne” ubranie (żakiet czy garnitur jest przecież o wiele bardziej poważny niż sukienka w kwiaty czy dżinsy, toż to jasne jak słońce!), wypowiadać się w sposób opanowany, spokojny, bezbarwnym głosem, ewentualnie z wypracowaną modelacją głosu, wzbogaconą o gestykulację, nie mniej podręcznikową. Uśmiech krótki i w „odpowiednim” momencie. Śmiech tylko przy spotkaniach czysto towarzyskich bądź „gdy tak wypada”, bo ktoś akurat wypowiedział jakiś żarcik.

Tak, tak, to jest uproszczenie rzeczywistości, może i oparte na stereotypach związanych z pewnymi sferami społeczeństwa. Naszego „postępowego” społeczeństwa. Młodzi, wykształceni i z wielkich… O nie! Znowu ta polityka, tzn. „polityka”. Doprawdy, niemożliwym niemal jest wyjście z bagna, do którego już raz się weszło, nawet gdy to wejście polegało przede wszystkim i jedynie na biernym obserwowaniu.

Tak czy inaczej, czasem dzieci wydają się odznaczać większą dojrzałością i mądrością niż ich dorośli rodzice, dziadkowie, opiekunowie, rodzeństwo. Dzięki prostocie (a nie: prostactwie!), radości życia, szczerości, otwartości, niekomplikowaniu najprostszych spraw. Te dzieci tracą to, co w dzieciństwie najpiękniejsze. Im starsze się stają. Tak wiele dorośli mogliby nauczyć się od dzieci, nie tracąc na tym, co rzeczywiście stanowi istotę dojrzałości i czego już nauczyli się na podstawie życiowych przygód. Niestety, tak często „dorośli nigdy nie potrafią sami zrozumieć, więc nie można od nich za dużo wymagać, a dzieci muszą być bardzo pobłażliwe w stosunku do dorosłych”, jak by to powiedział Mały Książę.

I nie, nie namawiam nikogo do chodzenia z pluszowym misiem pod pachą lub do śmiechu w niebogłosy w miejskim tłumie. Ale zachęcam (również siebie) do zamknięcia oczu, odetchnięcia, uśmiechnięcia się do współpasażera w tramwaju, gdy spotkam się z nim wzrokiem – tak zamiast odwracania głowy i udawania: „ja się na ciebie nie patrzyłam… tfu!… mnie tu nawet prawie nie ma!”. Sama chciałabym odrzucić cele i marzenia, które narzuca mi społeczeństwo i dążyć do tego, czego ja NAPRAWDĘ chcę, w głębi SERCA.

„Powinniśmy zawsze słuchać małego dziecka, którym niegdyś byliśmy
- i które wciąż jeszcze w sobie nosimy.
Ono dobrze wie, co to są magiczne chwile.
I choć często udaje nam się zagłuszyć jego płacz,
to jednak nigdy nie zdołamy stłumić jego głosu”
(Paulo Coelho, „Na brzegu rzeki Piedry…”)

  1 comment for “Marzenia przycięte do możliwości, plany do okoliczności…

  1. ~AgaP
    16 stycznia 2017 o 10:44

    Dobrze powiedziane (i zaobserwowane) :) I chyba najlepiej jest walczyć z tą wszechobecną biernością i podejrzliwością najdrobniejszymi gestami – uśmiechem (jak już o tym wspomniałaś w tekście) czy życzeniem „Miłego dnia” kasjerce w sklepie albo nieznajomym podróżującym z nami w windzie :) W końcu czasem wystarczy jeden kamień, żeby wywołać lawinę :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.