W pogoni za „puchem marnym”, czyli beznadziejny romantyzm

CAM02557

Od uczuciowej lichoty i prymitywności a’la te, które wyobrazić sobie jesteśmy w stanie u państwa homo neanderthalensis czy innych hominidów (jednak nie nam, współczesnym, oceniać, czy słusznie skazujemy naszych przodków na opinię zezwierzęconych, oziębłych istot niezdolnych do odczuwania uczuć wyższych, takich jak miłość, przyjaźń czy szacunek) do wzniosłego, acz beznadziejnego romantyzmu, dominującego choćby duszę Gustawa z IV części „Dziadów”, jest całe spektrum objawiania się i ingerencji uczuć i emocji w życie człowieka.

Każda dziewczynka marzy o księciu z bajki. Nastolatka marzy o wzniosłej miłości, którą utożsamia z wesołym hasaniem po zielonej łączce z ukochanym – koniecznie zniewalająco przystojnym – chłopcem. Najlepiej podobnym do aktora czy piosenkarza, do którego zdjęć akurat kieruje swe westchnienia. Kobieta marzy o bezpieczeństwie, opiece i prawdziwej miłości (tak, jakby miłość mogła być nieprawdziwa!), która kojarzy jej się z domem, rodziną, porannymi śniadaniami we dwoje lub z dziećmi, wspólnymi porankami oraz romantycznymi wieczorami przy kominku w ziemie czy w ogrodzie w letniej aurze. A chłopcy… No cóż, roli znawcy w tej kwestii odgrywać nie będę, bo kiepska ze mnie aktorka.

Ale jedno wiem (nie z autopsji, rzecz jasna) – zbyt często mężczyzna na początku związku czy małżeństwa widzi w swojej ukochanej piękną kobietę, która zawsze będzie taka miła, gotowa do dogadzania mu na każdym kroku, uśmiechnięta, wesoła, nigdy nie zmęczona. I nigdy się nie zestarzeje, a nawet jeśli, to pozostanie piękna, zmarszczki jedynie dodadzą jej uroku, a cera zachowa swój młodzieńczy, jednolity koloryt. I pewnie taka kobieta jest dla mężczyzny personifikacją miłości. Ponadto, prawdą starą jak świat jest to, że zazwyczaj utożsamia on miłość z doznaniami cielesnymi, ku utrapieniu kobiet zapominając o bogatej sferze uczuć, wykraczającą zdecydowanie poza fizyczność.

Myślę, że w duszy człowieka zaszczepione jest silne pragnienie wzniosłości, piękna, cudowności, niezwykłości. Ponadto, wierzę, że człowiek został stworzony do tego, aby kochać i być kochanym. To wszystko jednak często się miesza na tyle, że utożsamiamy miłość z bajeczną, nieskazitelną i niekończącą się przygodą. A takie zagubienie i życiowe nieporozumienie, a raczej: niezrozumienie, staje się asumptem i motorem dla frustracji.

Kobieta tęskni za wielkim miłosnym uniesieniem, któremu towarzyszą słynne motyle. Mężczyzna - za fizycznymi zbliżeniami. Gdy już się spotkają, okazuje się, że marzenia się spełniają. I oczekują, że spełniać się będą codziennie, do końca życia i o jeden dzień dłużej. Wierzą w wieczną, idylliczną bajkę, która staje się rzeczywistością. A gdy nagle okazuje się, że życie to nie bajka, że ona/on mają mnóstwo wad, on się niczego nie domyśla, a ona tylko fochy strzela, że romantyczne wieczory i wyjazdy to nie wszystko, że „miłość” jest przereklamowana, wtedy budzi się smutek, poczucie niezgłębionej samotności, frustracja, desperacja.

Owszem, pierwsze chwile zakochania są niezwykle przyjemne, dodają skrzydeł, zakładają na nasze nosy różowe okulary. To cudowne i to ważne, że takie momenty są. Warto do nich wracać we wspomnieniach, ale nie należy dążyć do nich jako do utraconego ideału, który należy odbudować. To nie była miłość, jeszcze nie.

Miłość rodzi się wtedy, gdy widzisz, że nie będzie kolorowo, że będzie wiele kłód rzucanych codziennie pod nogi. Że on będzie czasem zajęty sobą, znajomymi, swoją pracą, piwem z kumplami i nie będzie wiecznie nosił Cię na rękach i nie będzie traktował Cię tak, jakbyś była księżniczką, a on nędznym pachołkiem. Że ona będzie czasem zmęczona, smutna, głodna (rozmów z przyjaciółką) i będzie miała kobiece sekrety, o których będzie wiedziała jej matka, siostra, przyjaciółka, ale nie Ty. Jak to w utworze skomponowanym przez Piotra Rubika – wierzę i uczę się, że „miłość to wierność wyborowi”.

Beznadziejny, romantyczny duch zapędza nas w ślepe zaułki nie tylko w relacjach damsko – męskich, ale również w stosunkach z przyjaciółmi. Przyjaźń to też nie są tylko miłe, słodkie chwile, gdy szczerość i otwartość ustępuje miejsca uprzejmości i uśmiechom. Będzie wiele trudnych chwil do przebrnięcia razem, będzie wiele wymagań zaakceptowania wad i słabości przyjaciółki (lub przyjaciela), ale z każdą pokonaną przeszkodą i wraz z upływem czasu, owocnie wykorzystanego, przyjaźń umacnia się. Nie możemy pozwalać, by relacje międzyludzkie ulegały rozkładowi tylko dlatego, że nie są sielanką. Nie chcemy przecież gonić za niedościgłą ułudą. Szczęście, miłość, przyjaźń trzeba budować, a nie jest czymś po prostu nam danym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.