Kawa z mlekiem: Dom

Żadne latte macchiato, frappe, cappuccino etc. Właściwie, nie rozróżniam poszczególnych rodzajów kaw. W tej kwestii jestem zadeklarowaną i wierną zwolenniczką najzwyklejszej kawy z mlekiem. Zwykła, czarna kawa z odrobiną dodatku mleka. Bez cukru. To jest to, czego w kawiarniach szukam, a czego czasami znaleźć nie mogę w menu, obok tych wszystkich latte, cafe corretto, frappe, mocha itd. Doprawdy, czasami zapominamy o najprostszych rozwiązaniach!

Dom

Dom, mój rodzinny dom w Dębicy. Tu rządzę ja, tu robię i piję kawę, jaką chcę. Jest wszystko, czego mogę zapragnąć, czyli… kawa, woda, mleko, kubek – i voilà! Od kiedy jestem na studiach i tyle życia spędzam w Krakowie, bardziej doceniam dom, jego spokój i ciszę. I doceniam te chwile, gdy jestem sama z sobą, z książką, z Emilem i Aresem (kociakiem i psiakiem), z kubkiem świeżo mielonej kawy (w studenckim mieszkaniu w Krakowie nie mamy takich rarytasów) i mlekiem, zwykłym mlekiem, choć niestety nie prosto od krowy. Kawa, prawie taka sama jak w krakowskim mieszkaniu, smakuje jednak inaczej właśnie tutaj, w domu. To smak spokoju, bezpieczeństwa, rodzinnego ciepła i otuchy.

Moje eksperymenty z kawą chyba nigdy nie będą miały końca. Owszem, na co dzień piję tę moją tradycyjną, „fusiastą”, najprawdziwszą kawę, wyłącznie z dodatkiem mleka, ale od czasu do czasu napada mnie chęć na nowe doświadczenia smakowe. Niewiele z nich przyjmuje się na dłużej. Próbowałam już kawy parzonej wymieszanej z kawą zbożową i kakao (również tym prawdziwym, żadne cukry zmieszane z aromatami, kryjące się pod nazwą „kakao”, a właściwie „napój kakaowy”), kawy ze śmietanką 30-procentową, kawy z wrzuconymi kostkami czekolady, kawy z amaretto itp. itd. etc. Jedynie kawa z cynamonem jest pomysłem, który rzeczywiście wykorzystuję od czasu do czasu do dziś. Próbowałam również kawy zielonej i orkiszowej, ale… nieeee!

Temat pozornie błahy, tak bardzo „codzienny”, że może według niektórych nie warto się nad nim pochylać. Ale ja uwielbiam celebracje małych codziennych czynności i przyjemności. Robienie herbat, kawy, przygotowywanie owsianki z rana i kanapek z wieczora. Czytanie książek, robienie notatek na studia, prostowanie włosów i równoczesne oglądanie „katolickich internetów” od Hipster Katoliczki, Drużyny B, Ojca Adama Szustaka OP, Boskich Babek… długo by wymieniać!

Kawa z mlekiem potrafi sprawić, że może nawet niezbyt przyjemne czytanie ustaw czy podręczników albo przygotowywanie się rano na półśpiąco do wyjścia na uczelnię, do kościoła, na zakupy, wkracza w nowy wymiar. To dla mnie dużo, że jest coś, coś tak małego, „trywialnego”, jak kawa, która jest tą małą rzeczą, z której potrafię się cieszyć. Bo smutną prawdą jest to, że wielu rzeczy nie doceniam i mam problem z czerpaniem radości z drobnostek i po prostu z tego dnia, który się właśnie dzieje, który trwa.

  2 comments for “Kawa z mlekiem: Dom

  1. 29 kwietnia 2017 o 22:56

    Fajnie się czyta Twoje wpisy. Oby tak dalej.;)

  2. 27 maja 2017 o 14:00

    fajnym stylem pisane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.